piątek, 18 listopada 2011

180a.

Milczę, ale Was podczytuję.
Na pojedyncze komentarze zdobywam się ostatkiem sił . Trawię rozstanie z tymi, których tu poznałam i po prostu brakuje mi słów.

Akcja „ Przesiedlenie” weszła w najostrzejszą fazę. Już za chwilę cały mój Dom wyląduje w kartonach i pojedzie przede mną na swoje nowe miejsce. Parę dni później spakują się ostatnie, dwa „ człowieki” i Praga stanie się wspomnieniem oraz miejscem gościnnych odwiedzin. Staram się w życiu nie żałować ani błędów jakie popełniłam jako córka, żona i matka, ani wywołujących palpitacje serca zmian. Cieszę się na nowe, choć jak każdy miewam obawy i czasem „ cykorze” – dobrze, że w chwilach, przed którymi nie ma już odwrotu;)
Do blogowania wrócę już z nowego miejsca.

Czuję się lekko otumaniona nie tylko tym, co mnie czeka, ale i tym, co dziś przeżyłam. Pierwsze, praskie spotkanie „ Wełna i to, co z niej „ zorganizowane przez Daniele Linhartovą z firmy Ashford okazało się wielkim sukcesem. Wiem, że za rok będzie następne i wiem, że przyjadę gdziekolwiek będę. Dziękuję za wszystkie spotkania przy moim kramie, za rozmowy, za radość, za zakupy, jakie u mnie poczyniliście, a czeskim Koleżankom , że czytają mojego polskiego bloga ;)
Na szybcika zmontowałam niewielką relację jeszcze sprzed otwarcia drzwi dla gości, ale za to widać na niej moją Still Light Tunic, a w zasadzie Still Light Dress, bo jak zawsze musiałam po swojemu ;)
Usprawiedliwieniem jest poszukiwanie własnego stylu ;) i absoluty zakaz ( dla mnie oczywiście ) poszerzania się kieszeniami w najszerszym miejscu ).




A teraz pozostaje mi już tylko powiedzieć

A bien tantôt!

22 komentarze:

Brahdelt pisze...

Gdziekolwiek jedziesz, będzie wspaniale, bo zabierasz tam siebie! ~^^~
Czekamy na wpis z nowej siedziby głównej!

chmurka pisze...

Basiu jak się cieszę że napisałaś kilka słów- Twoje milczenie trwało chwileczkę, i w związku z tym że masz zamiar się przeprowadzić myślałam że może i blogowo się przeprowadziłaś, i wczoraj zaczęłam szukać po sieci, twojego hipotetycznego nowego bloga :D Dziś wiem że wszystko jest OK :D
Zdjęcia wspaniałe, hmmm Czechy blisko, chyba muszę się wybrać na następne takie wydarzenie :))
Pozdrawiam i życzę dużo sił przy tej przeprowadzce

Laura pisze...

Joasia napisała dokładnie to,co sama chciałam powiedzieć :) Wieziesz tam siebie ,więc będzie super. Trzymam kciuki,żeby zawirowania szybko przeszły w fazę spokoju i czekam na nowy wpis na nowym blogu :***

makramka pisze...

Nowe zawsze budzi w nas lęk , ale to wcale nie oznacza ,że nie może być lepsze niż to co dotychczas nas spotkało.Tak więc głowa do góry będzie lepiej, a może nawet wspaniale.

JotHa pisze...

Powodzenia na nowym. Nowe wymaga odwagi, ale i wiary w zmiany i tego Tobie życzę. I dobrego otoczenia, z dobrymi aniołami, a wszystko się poukłada.
Sama czekam na kolejny wpis i kolejne Twoje dokonania.

Intensywnie Kreatywna pisze...

Trzymam kciuki, żeby "przesiedlenie" było szybkie, bezproblemowe i... żeby nie zadziałała klątwa przeprowadzek, czyli nic się nie zapodziało :)

magda pisze...

ja jeszcze dzisiaj drżę z podniecenia wystawą:)) mam nadzieję, że jakieś zdjątka, ciut większe, pokażesz?? bo ja aparatu nie wzięłam ... ale za to siedzę i wącham i macam torebkę z wczorajszymi skarbami:)))

magda pisze...

a przeprowadzka.... ce la vie! To już w tym roku będziesz miała Noel? czy jeszcze Vanoce?? :D

myszoptica pisze...

szkoda,ze jedziesz tak daleko.... oj, bardzo szkoda!
chociaż trochę zazdroszczę możliwości odcięcia się od niektórych spraw i rozpoczecie " od nowa"

pozdrawiam:))))

Rene pisze...

A jednak...
Nowe jest fascynujące, to co przeżyłaś, zostanie już z Tobą na zawsze. Teraz jest trudny moment. Widok pustego mieszkania, które przed chwilą było przytulnym gniazdkiem, dla mnie jest przykry.
... a góra kartonów w nowym miejscu też nie jest przyjemna.

Za to wszystko można sobie na nowo poukładać i znów będzie pięknie :)))


... do następnej przeprowadzki i znowu od początku...

Skądś to znam :)

Tinki pisze...

...wiem,ze jest ciezko....wiem ...
..tam zegnasz ludzi, ktorzy sa Ci bliscy...
...a tu czekaja nastepni,zeby Cie osobiscie poznac...takie jest to nasze zycie...pelne zmian...czasem smutne...czasem pelne malych radosci :)))...i dlatego jest takie piekne :))
...francuska ziemia jest bardzo goscinna :)))
...a ja czekam :)))

Spes pisze...

Gdziekolwiek będziesz, będziesz sobą! I to jest najwazniejsze!!
Posłyłam Ci mojego Przyjaciela ...niech pomoze w przeprowadzce:))

Spes pisze...

...cd...

O studencie pamiętam:))

fouzune pisze...

Basiu, życzę Ci, żeby przenosiny przebiegły szybko i bez problemu i życzę Ci wszystkiego co najlepsze na nowym miejscu:)

Kankanka pisze...

A ja zapraszam do Wrocławia :)))!!!!!

Co tam wyspy nieznane, planety nieodkryte, miasta w dżungli, zatopione kontynenty..... net jest!
Więc dla mnie bardzo blisko!
Oby nam nigdy prądu, kablówki, serwera nie brakło!!!!!


Basiu, powodzenia!
Ps. Nowego bloga znalazłam, ale nie wiem czy już tam mogę Cię witać?

Anonimowy pisze...

Na pewno szybko sie zadomowisz w nowym miejscu i po nerwach w chwil kilka bedzie.Powodzenia.Czekam na wiesci z francuskiej ziemi.godlesia

fanaberiapraga pisze...

Brahdelt, to prawda. Kiedy 5 lat temu to zrozumiałam i pozwoliłam sobie być sobą, niezmiennie mnie to cieszy.

Chmureczko, dziękuję za ciepłe słowa. Będę pisała dalej, będzie nowy blog z nowego miejsca, ale na pewno Was poinformuję , bo lubię jak mnie odwiedzacie ;) Jak będę mieć więcej czasu zamieszczę lepszą relację z targów, no i pewnie pojawi się na parę słów na innych blogach, bo odwiedziły mnie Dziewczyny , które prowadzą swoje miejsca w sieci.

Laurko, trzymam się tego już od jakiegoś czasu. Będę pisała, będę :))

Makramko, tak – nowe czasem równa się niepokój. Cieszę się, że mnie nie zdominował. Lubię zmiany, ale i też przywiązuję się do miejsc i ludzi, stąd ta refleksja. Dziękuję za miłe słowa. Jestem przekonana, że będzie wspaniale!

JotH, o tak, tak. To o Aniołach niech się sprawdzi w pierwszej kolejności. Dziękuje :)

Intensywnie kreatywna ... hmmmmm właśnie. Mam tu parę umiłowanych drobiazgów ;) Dziękuję za kciuki, obiecuję, że będę trzymała je za Ciebie, bo w końcu i Ty niebawem będziesz się pakowała.

Madziu, jak się ogarnę, na spokojnie podeśle Ci większe fotki. Poza tym na pewno sporą ilość będą miały Dziewczyny. No i udanych udziergów!

Myszko, ujęłaś w słowa to, co czuję. Tak jest i wiem, że będzie dobrze :)

Renatko, dziękuję! Nie chcę Cię straszyć, ale z nowego miejsca do Brukseli będę miała już tylko 240km ;) Bardzo trafnie napisałaś o tych kartonach.

Tinki, rzeczywiście coś się kończy, by mogło się coś zacząć. Dlatego cieszy mnie, że już tam jesteś. Dziękuję !

Spes, Skarbie, wielkie dzięki! Musiałaś wysłać kogoś naprawdę szczególnego, bo idzie jak po maśle :)

Fouzune, Sabinko, dziękuję!

Aniu, no właśnie. Najważniejsze to prąd i podłączenie do netu :) We Wrocławiu będę bywać. Na pewno też i kawę oraz głaskanie owieczek u Rogatej Owcy mamy zabukowane ;)

Godlesiu, dziękuję!Jestem przekonana, że będzie jak piszesz.

Rogata Owca pisze...

Powodzenia na francuskiej ziemi. Troszkę zazdroszczę tych win i serów. Ja kiedyś przesiedlałam się wielokrotnie, także na obczyźnie. Teraz trochę mi tego dreszczyku emocji przesiedleńczej brakuje. Zawsze jednak tęskniłam za ludźmi i miejscami, do których się przywiązywałam. Teraz jest trochę "łatwiej" dzięki internetowi być blisko mimo oddalenia.

Czekam na Was obie letnią porą.

antosia pisze...

Basiu
Powodzenia:))

Anonimowy pisze...

Na pewno bedzie.Podesle Ci jeszcze kilka aniolow do pomocy!:)godlesia

Rene pisze...

Basiu, ja też nie chcę Cię straszyć, ale nie przyjmę żadnych wymówek. Wizyta obowiązkowa :)

Trzymam kciuki za sprawną przeprowadzkę!

Ewa pisze...

a ja siedze jakies 50m od Ciebie i tak sobie mysle, ze smutno, ze Cie nie bedzie. Tak po prostu, swiadomosc, ze jestes byla mila i dawala poczucie bezpieczenstwa bez koniecznosci naduzywania tego w zyciu;)