
Autumn ?
Autumn Rose?
Autumn Rose Pullover ?
Tak. Tak. Tak. Skończyłam!

Właśnie podszywam nitki. Został mi rękaw i dekolt ,ale ten ostatni obrobię po przecięciu, które obiecałam Wam pokazać. Pamiętam ;)
Zezwłok wygląda naprawdę imponująco. Czy pasuje – nie wiadomo, bo od momentu wyrabiania raglana i dekoltu nie da się go przymierzyć ;) Myślę jednak, że wszystko będzie ok. Kształt i wielkość swetra przeliczyłam od początku do końca sama. Z oryginały pozostał wzór ;). Zdecydowałam się na takie rozwiązanie, bo zauważyłam w projektach zamieszczonych na ravelry złe wyprofilowanie podkroju pach (wyglądają na za krótkie ). To, nie musi być błąd projektantki tylko wykonawczyń, ale skoro 80% tak je dzierga, to pewnie ja, zrobiłabym tak samo. Nie podobało mi się również , że duży rozmiar stawał się duży tylko w obwodach,a długość gubi proporcje.

Zrobiłam próbki i jak wiecie ochoczo zabrałam się za dzierganie. Ochota „ mnię opuściła” przy rękawach i w nich popełniłam wiele błędów. Zostawiłam je ( blędy znaczy ), choć przy wzorach wrabianych poprawki nie są trudne. Wystarczy podpruć fragmenty z błędami i korzystając z nitek wewnętrznych, zrobić to jeszcze raz, poprawnie.
Są też dwie metody prowadzenia kolorowych nitek „ w pionie „ . Jedni tną, żeby im się nie plątało, inni pracują z 11 motkami, wybierając ten najpotrzebniejszy. Ja, tnę … przy małym obwodzie rękawa, wielu końcówkach i melanżowych wełnach, co do których w czasie roboty nie ma się pewności, w jakim są kolorze , wkurzenie wzrasta jakby szybciej :) Odłożyłam całość. Przeczekałam parę miesięcy i w ostatnich dniach podgoniłam to, co mi zostało. Nie było tego wiele, ale wymagało większego optymizmu ;)

Dziś pokazuję uroczą, lewą stronę Autumn , niebawem reszta. Gdybyście chcieli poznać, jakie czekają dylematy przy własnych rozliczeniach tak bogatych wzorów wrabianych, dajcie znać. Z chęcią je opiszę.
26 komentarze:
O Matko Boska!!! W życiu mnie nikt na coś takiego nie namówi! Jak widzę te wszystkie poprzekladane nitki... Od dzisiaj jesteś dla mnie Barbarą Wielką! Buziaki.
Och, nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogłabym się porwać na ten szalony piękny skomplikowany sweter! *^v^* Popodziwiam go sobie na Tobie, już lewa strona robi nadzieję na niesamowitą prawą stronę.
Gratuluje niesamowitej cierpliwosci, zapowiada sie pieknie, czekam na zdjecia swetra w pelnej okazalosci, pikne kolory, pozdrawiam :)
Podzielam Twoją miłość do wzorów wrabianych. Ja też tnę :)
Ten się ślicznie zapowiada. Pokazuj szybko! :)))
wow! ja nadal nie potrafię ogarnąć dziergania kolorami, choć po okręgu już potrafię - tylko oczka jakieś takie dziwne mi wychodzą. heh. przymierzam się i przymierzam do autumn rose i jakoś zacząć nie mogę.
z niecierpliwością czekam na cięcie dekoltu:]
i z ciekawością poczytam o rozliczeniach/przeliczeniach tego wzoru.
pozdrawiam, A.
Jejku! Juz sie nie moge doczekac. Szybko! Szybko!
A co do problemow z bloggerem to nie probowalas korzystac z przegladarki Chrome?
Ooooooooooooo!!!!!!
Już się nie mogę doczekać, och kusiło mnie na jeden sweter wrabiany- kusiło, jak zobaczyłam Twoje zdjęcie- dam sobie spokój- na razie :)
To ja bardzo poproszę o Twoje podpowiedzi...
Mnie opuściło po dwóch pomyłkach.
Moja "Autumn" leży i woła cichym głosikiem aby się za nią zabrać.
Ale jeszcze poczeka biedaczka , poczeka.
Nie wiedziałam ,że nitki można ciąć???.
Twoja zapowiada się ślicznie , a lewa strona , po prostu idealna.
Tnij i pokazuj...
Serdeczności
edi - eduś, Ty mnie nie prowokuj :) Nie trzeba zmieniać 11 motków,by osiągnąć efekt bogatego kolorystycznie wzoru. Będę Cię namawiała, bo umiesz wszystko,a nawet więcej :)))
Brahdelt,dziękuję Słonko. Niepotrzebnie się boicie. Ciebie jakoś szczególnie widzę w kolorowej dzianinie, więc myśl i rób próbki :)))
kami, dziękuję. Kolory zaplanowane przez projektantkę - mnie również urzekły.
Aniu, to cięcie to pewnie stara szkoła :) Do końca zostało mi naprawdę niewiele.
Szoszonko,mam nadzieję,że się nie wycofasz z projektu, choć wiem,że może on trochę zmęczyć. Nitka z tyły powinna być luźna,ale niech nie dynda,bo wówczas oczka z przodu albo są krzywe ( za dużo nitki), albo za wąskie i zniekształcone ( za mało nitki)
Pimposhko, już kończę, już, już :)
Mam trzy przęglądarki i na żadnej to nie działa,niestety to problem na styku ja-bloger :(
Kite,nooooooo. Czekam na Twój :))))I wiesz, one ( te swetry znaczy) będą sakramencko ciepłe,bo podwójne ;)
chmurko, no co Ty! Tak to ja nie chcę. Bogate wzory wrabiane wymagają nieco więcej pracy,ale nie są jakoś mocno skomplikowane.
Asiu, kończ ją koniecznie,koniecznie!
Ponieważ nie planuję kiedykolwiek pruć tego swetra, cięcia mi niestraszne. Tnę każdą nitkę, którą kończę przerabiać wzór, właśnie po to,żeby mi się nie plątały motki. Na koniec potrzebuje całego dnia na podszycie wszystkiego, ale moim zdaniem warto.
Oczywiście, jeśli tylko mogę pomóc swoimi uwagami, zamieszczę je :)
Gratuluję wytrwałości bo skoro zaczęłaś dzierganie kolorami to raczej cierpliwość była w zanadrzu, a efekt już teraz widzę ,że będzie imponujący.Pozdrawiam
kiedyś wrabiałam kolorowe wzory, ale to były sweterki typu ze smerfem na przodzie :) W każdym razie wiem, o czym piszesz, pisząc o plątaniu nitek. I na tym moje wiadomości się kończą, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak takie coś, jak to, co prezentujesz robić w ogóle. W dodatku na okrągłych drutach. A jak mi napiszesz, że robiłaś oba rękawy równocześnie, to powiem, żeś Houdini.
Wow!
(i tu nie wiem co napisać dalej...jestem pod wrażeniem.)
Tych pułapek przy własnym rozliczaniu jestem bardzo ciekawa, bo pracuję nad pewnym wzorem. Z chęcią o nich przeczytam.
Pozdrawiam ciepło!
Ja bardzo poproszę wszyściutko!
A najbardziej cięcie - i opis, jak zabezpieczać nitkę przed cięciem i opis, dlaczego z cięciem - ja wszystko chcę wiedzieć:)
Kolory świetne :) W pierwszym 'oglądzie' myślałąm, że sweterek jest tkany ...ale po przeczytaniu już rozumiem :) Jestem bardzo ciekawa tego sweterka :)
ja juz to widzę oczami wyobraźni: tysiące nitek do podszycia, walające się wszędzie kłębki, dziurawa dzianina, bo przecież poprawiam zepsute fragmenty nitka spodnią.... i nad tym wszystkim - ja - (z żądza mordu i narzędziami niebezpiecznymi w postaci drutów) odgrodzona od normalnego świata zwojami drutu kolczastego, albo, nowocześnie, pastuchem elektycznym...
oj masz Ty zdrowie! albo ujawnij sie w końcu - przy takiej cierpliwości to trzeba być aniołem albo innym, równie ciekawym bytem
pozdrawiam
wow nie dlamnie taka robota ja przy rekawiczkach grzezne haha.co do wyprowadzki to czekam na rzut kamyczkiem mam nadzieje ze sie spotkamy .;)
Domagam się zdjęć!!!!!! Kiedy po raz pierwszy pokazałaś ten projekt, to mnie zachwycił, bo ja lubię takie dłubaniny. Roboty jest mnóstwo, ale za to jaki efekt. I może się narażę, ale ja nie tnę... a jak tylko jest okazja, to nitki rozplątuje Ślubny :)))) Przynajmniej twierdzi, że ma swój udział w mojej szalonej twórczości. A o detalach, sposobach i cięciu (którego ja się boję jak ognia) napisz wszystko.
Cudo !!! Juz sie nie moge doczekac prawej strony i... tego tajemniczego dekoltu. Pozdrawiam.Inka
Makramko, dziękuję! Lubię takie dłubanki :)
Ann007, nieeeeee, rękawy były robione oddzielnie :) Rękawiczki z dwoma czy czterema kolorami robiłam wkładając motki do pudełka, ale 11 kolorów – przeraziło mnie. Stąd cięcia i metoda oburęczna ;)
CU@5, dziękuję – opiszę , wszystko :)
Dorotko, opiszę, obiecuję. Kończę podszywanie. Co prawda zabrałam się już za kolejny sweter dla siebie ( z własnej wełny )i kolory tak mi się cudnie rozkładają, że nie wypuszczałabym robótki z ręki, ale …
Bogaczko, kolorki rzeczywiście fajne, choć moje zdjęcia mają lekko pomarańczową poświatę. Od tygodnia jest upał i otwieram markizy… zapomniałam je zwinąć do zdjęć ;)
Myszko, ja też Cię widzę :) Jestem przekonana, że spokojnie dałabyś radę. A cierpliwości nie mam więcej niż Ty, swoje wiem :)))
Majowa babciu,dziękuję. O kamyczku będę pamiętała :)
Intensywnie kreatywna, no co Ty! A co tu się narażać ;) Dzierganie to przyjemność, nie ma obowiązkowych norm. Ma bawić i wychodzić. Dróg do Rzymu też jest wiele . Cztery kłębki ogarniam, ale 11 w żadnym razie :)
Inko, dziękuję. Pokażę, pokażę na pewno. Dekolt, póki co też jest dla mnie tajemnicą :))
teraz to się uśmiałam radośnie i szczerze:)
swoją drogą, to miłe ,ze dałaś zajawkę, tak dla lekkiego uprzedzenia.... przy zdjęciach gotowca, tak z nagła , mogłabym paść zimnym trupem z wrażenia;)
pozdrawiam
Kiedy ,kiedy ,kiedy bedzie? No przeciez juz jesien ,wiec i na AUTUMN ROSE czas.Zdecydowanie czas.Sie doczekac nie moge i prawie z siebie wychodze.godlesia
Na pierwszy rzut oka myślałam, że coś utkałaś. Pierwszy raz w życiu widzę coś takiego udzierganego.
Chętnie zobaczyłabym więcej zdjęć.
Pozdrawiam.
myszko, ha ha ha, nie pomyślałam o tym :)
godlesiu, już niedługo :))))
Yarn,lewa strona gęsto wrabianych wzorów zawsze mi się podobała,dlatego poszła na pierwszy ogień. Resztę, oczywiście pokażę :)))
W specjalnym jesiennym numerze Burdy ze swetrami jest jeden taki kolorowy z wrabianymi wzorami,piekny,jesienny,rozpinany.Na razie sie przygladam ,ale to chyba jeszcze nie na moje sily.Popatrze na poczatek na Twoj i pewnie sie na razie obejde smakiem ,choc kto wie ,moze kiedys i mnie sie uda.godlesia
Prześlij komentarz