poniedziałek, 26 września 2011

176a.



„Normandzka derka”
Od jakiegoś czasu, przyglądając się Waszym pracom, zapragnęłam wydziergać sobie derkę. Kropką nad „i” było to, co zobaczyłam u
Rene i
Agaty




Nie bardzo jednak wiedziałam, jak wcisnąć całkiem pokaźną robótkę do zapchanego kalendarza. Okazja pojawiła się sama. Podróż do Normandii. Wybrałam wzór morskiej fali i planowałam, że motyw idealnie sprawdzi się na trasie. Drogę tam – przespałam ( wcześniej sen skutecznie mnie omijał przez przy dni) a tę z powrotem – przegadałam :) Dziergałam nieco na plażach, a po powrocie zawzięłam się i skończyłam, bo niedokończonych projektów mam dość.
Wszystko wskazuje na to, że będę z niej często korzystać. Normandzkie plaże są kamieniste. Miło więc będzie, rozłożyć sobie grubą, mięsistą, bawełnianą derkę.

Wzór: szydełkowe inspiracje z różnych blogów
Wełna: bawełniana nitka ( 16 motków, po 50gram )
Szydełko nr 2,5
Rozmiary: 120cmX70cm, ale mam wrażenie, że po praniu w pralce zyskam dodatkowe 20cm ;)


Mam również przyjemność zamieścić oficjalny plakat informujący o pierwszej wystawie i targach wełny w Pradze! Zapraszam! Wszystko wskazuje na to, że tym akcentem zakończę swój kilkuletni pobyt w Pradze ;)


37 komentarze:

Intensywnie Kreatywna pisze...

Szkoda by mi było podkładać sobie takie cudo między kamienie a własny odwłok :) I chyba będę następna osobą dziergającą pledy, ale nowo-domowe, tylko niech w końcu Ślubny zaprojektuje do końca wnętrza, głównie w kwestii kolorystycznej, bo w tej chwili nawet nie wiem, w jakiej tonacji mam szukać materiałów :) Ale co tam, będzie co robić zimą.

chmurka pisze...

Derka śliczna :)) Na targi pewnie się nie wybiorę - niestety :(( no ale cóż tak bywa, Pozdrawiam :))

appolinar pisze...

Zainteresowała mnie ta Praga.
Czy mogę prosić o więcej szczegółów na ten temat na adres appolinar1@wp.pl oczywiście jeśli to nie problem.
Derka super, podziwiam za cierpliwość
Mi jej na tak duże rzeczy brakuje.
Pozdrawiam

ann007 pisze...

mam te same przemyślenia co do usadawiania się na takiej jasności wytwornej, co moja poprzedniczka. A zwłaszcza z dziećmi, które zawsze coś przywloką :) Bardziej mi się to kojarzy z fotelem usadowionym pod gruszą (wróć, nie gruszą, bo spadające gruszki brudzą) lub innym drzewem dającym cień oraz miłym czytelnictwem bez przeszkód, czyli z czymś, co mi się nie przydarza :) Praga - kurczę, taka piękna a tak daleko, buuu... Chociaż jakiś fotoreportaż zrób z Wydarzenia, proszę...

grahasil pisze...

Piękna derka miałoby się ochotę otulić nią

craft by Maryla pisze...

ojej........to dla mnie na plecki bardziej do otulania,cudna.....;-00000

inka pisze...

Basiu, czy Ty się wybierasz na stałe do Francji? chyba mnie skręci z zazdrości normalnie:)))
to jest moje największe marzenie...

majowababcia pisze...

kocyk milusi .tez by mi szkoda bylo klasc taka bielnosc na brzydkie kamloty. lepiej na wlasne plecki i jakis hamaczek ;) gdzie ty sie wyprowadzisz kobieto no chyba nie blisko mnie? co?

Herbatka pisze...

Przypomniałaś mi, że gdzieś w czeluściach szafy leży moja derka - dokładnie ten sam wzór szydełkowy, tylko kolory inne - ech.... leży już z drugi rok chyba ;-) A Twoja derka świetna :-)

fanaberiapraga pisze...

Intensywnie kreatywna,jak tylko będę miała okazję, zrobię zdjęcie derki na kamienistej plaży. Pasuje tam jak ulał, a słońce wybiela, wiec nawet jeśli się wypaćka,to się wybieli, stąd też bawełna i pranie w pralce :))
I nie dziwię się,że bierze Cię na pledy, to fajna sprawa jest. Do domu to mi się marzy z alpaki....

Chmurko, dziękuję i rozumiem. Ta informacja to tak bardziej jako ciekawostka. Może ktoś będzie mógł, a może uda się w następnym roku :)

appolinar,dziękuję.Napiszę,nie ma sprawy !


ann007,oj tam,oj tam. Derka da się prać w pralce, wybieli się na słońcu, trawy nie ma, a kamyczki są jak z kąpieli, ale oczywiście rozumiem, że przy dzieciaczkach może budzić niepokoj ;) No i fotorelacja będzie na pewno, na pewno!

grahasil,bardzo,bardzo dziękuję :)))

Marylko, buziaki.Na plecki to ja jednak bym poleciła jakąś owieczkę albo ręcznie przędzioną alpakę, zwłaszcza zimą :)

inko, no tak. Wybieram się :))) Decyzje zaszły tak daleko,że chyba nie da się ich odkręcić. Każdy kraj ma swoje "+", "-" . Moja rodzina zupełnie przez przypadek stała się rodziną wędrującą. Ale bardzo nam się to podoba :)))

fanaberiapraga pisze...

majowababciu, e tam! Kamyczki są czyste.Do otulania lepsza jest wełenka, ale pewnie w domu też ją tak wykozrystamt. A co do miejsca - jeśli jesteś po drugiej stronie kanału La Manche i jeśli nie pojawi się żadne " ale", będę rzucała do Ciebie kamyczkami :)))

herbatko,to bardzo wdzięczny wzór. Wyciągaj derkę i kończą ją. Będzie jesienią do parku, na ławeczkę :)

Kocurek pisze...

Wiesz , ta Twoja derka jest śliczna, taka "gustowna":)) , a na plażę jak najbardziej bym zabierała , idealnie się wpasuje .
Jak napisałaś o alpace na derkę to tak jak byś mi to z ust wyjęła...czy Ty aby Basiu nie jesteś jasnowidzem??
Bo mi się marzy taka alpacza do otulania (ostatnio marznę okrutnie).

I czułam coś tak ,że jednak Francja Ci pisana...świetnie , będzie bliżej gdyby co;).

Serdeczności

fanaberiapraga pisze...

Kocurku, nie, jasnowidzem nie :)
A co do tej odelgłości, też tak sobie pomyślałam. Pociągiem po dnie i już :)Teraz tylko trzymaj kciuki :)

NOTKA DODATKOWA:
Bardzo przepraszam za błędy i literówki , łażę aktualnie z głową w chumarch,a to nie sprzyja dyscyplinie jakiej potrzebuje moja lateralizacja ;)

Niestety, nie mogę równiez komentować blogów,gdzie komentarze pojawiają się jako część notki. U mnie działa tylko komentarz w odzielnym oknie. Proszę, nie gniewajcie się,że nic u Was nie piszę - nie mogę, ale ZAGLĄDAM :)

magda pisze...

oj, ledwie Cię poznałam, ucieszyłam się, ze tak blisko mam taką wspaniałą osobę, a Ty już myk myk uciekasz z CZ??? :( swoją drogą, jeszcze bardziej mnie zaciekawiłaś..... uff.... cieszę się, że wystawa 17, bo 11-14 jesteśmy w PL i tak się martwiłam, aby to w ten weekend nie wypadło.... fakt, że dzień "roboczy" mi średnio pasuje, ale.... co tam, najwyżej tatuś weźmie urlop:D

Ewa pisze...

jak zakonczysz? co dalej maturzysto?

fanaberiapraga pisze...

Magdo, życie śmieje się nam w nos :) Bloga nie zamykam, sama będę Was podglądać i dam się podglądać również. Już się cieszę na spotkanie z Tobą!
Niestety, pomysł z datą jest dla mnie również pewnym zaskoczeniem ... ale nie pierwszym w Czechach :)

Ewo, no dalej to samo, tylko gdzie indziej :)))

Katarzyna pisze...

Piekna ta Twoja derka!! Zazdroszcze samo zaparcia

edi-bk pisze...

Jak zawsze idealne zgranie kolorystyczne! Ja mam taką w planach od trzech lat, nawet włóczka czeka:-) Francji zazdraszczam okrutnie ale nie jestem świnia i trzymam kciuki. Uściski serdeczne

Kankanka pisze...

Derka piękna! Ty ją wynajmuj firmom wnętrzarskim a pod tyłek sobie podłóż coś przaśniejszego!

Wiesz, martwi mnie Twój wyjazd niewiadomogdzie. Tak blisko byłaś.
Smutno mi tak po prostu.

kryniafu pisze...

Tyle się dzieje, ale to dobrze, zmiany są potrzebne. Adres zamieszkania się zmieni ale bloga pozostaje, w tym przewaga wirtualnego świata. Derka cudna, przede mną też dzierganie pledu, dla wnusi bo dostała swoje pierwsze "duże" łóżko.

Agata pisze...

Basiu, naprawdę się przyczyniłam do powstania tej derki...? och, jak mi miło! :D
wyobraź sobie, że właśnie dziś zakupiłam wełnę na narzuty dla dziewczyn na wyrka, natchnienie pojawiło się u Rene... ale to się fajnie kręci ;)

Życie Tobie też się kreci, dobrze, że Wam to odpowiada :) mi trochę smutno, bo liczyłam na to spotkanie w Pradze i na imprezę rocznicową na Moście za dwa lata ;)
Czy dobrze kojarzę, że będziesz bliżej Syna?

ściskam!

fanaberiapraga pisze...

Katarzyno, dziękuję. To taka prosta robótka, dobra na przemyślenia ;)

edi,Skarbie :)Podzielę się Francją, jak tylko będę umiała. Derkę robi się raz-dwa, a Tobie zajmie to naprawdę chwilę!Buziaki!

Kankanko, Aniu, ależ wymyśliłaś :)
I nie smuć się. Zobaczymy się na pewno, bo już musiałam przysięgać,że raz w roku będę we Wrocławiu trzy tygodnie. Ustala się właśnie miejsca noclegowe, więc na kawę, zawsze będę mogła uciec :)))

Kryniu, jestem przekonana,że zrobisz coś cudnego. Prawdziwe łózko,to poważna sprawa ;) Blog pozostaje, ja też :)

Agu, no pewnie,że się przyczyniłaś, a co sobie myslisz :)))
Już widzę Twoje wykonanie pełne koloru i radości :))
Most znajdziemy jakiś zastępczy, a spotkać się spotkamy,bo jak nam co pisane,to i się stanie :)))

Kasia pisze...

Bede trzymac kciuki za przeprowadzke ;o) Po pieciu latach we Francji juz zaczelam uwazac podobnie jak Francuzi, najpiekniejszy kraj i najlepsze jedzenie, smieje sie z tego sama, bo tak mnie to ich zapatrzenie w swoj wlasny kraj irytowalo, a teraz... Usciski***

Dorothea pisze...

Derka cudna, ale...
Raz w roku?
Trzy tygodnie?
We Wrocławiu, tak?
Przysięgłaś???
To jeszcze mnie tu obiecaj i przysięgnij, że mnie zawiadomisz, kiedy będziesz - ja Cię muszę wreszcie Poznać! Ju muuuuszę!:)

Marzenia pisze...

Witam,

Derka jest śliczna, sama myślę o podobnej od jakiegoś czasu, zbliża się zimna pora roku, a ja jestem strasznym zmarźluchem...

Cieszę się, że nie opuszczasz blogowego świata :)

pozdrawiam cieplutko :)

Krysia pisze...

Basiu derka mistrzostwo świata!!!Kolory dobrane tak, że nie mogę oderwać od derki oczu. Niby biel ale tak ciepła, uczucie ciepłą potęgują te świetnie dobrane kolorki a to wszystko razem sprawia , ze od patrzenia już mi cieplej . Zimą popatrywać będe na derką jak mi cosik zmarznie

fanaberiapraga pisze...

Kasiu, o tej skłonności Francuzów wiem od swojej pierwszej wizyty w tym kraju ,jakieś 10 lat temu :) Teraz jakoś mniej mnie to raziło ;) No i znajomość angielskiego mocno wzrosła. Trzymaj kciuki mocno! Liczę,że uda mi się już namiejscu wypić z Tobą kawę!

Dorotko, obiecuję! Nie będę ukrywała wizyt w Polsce :)))

Marzenia, bardzo,bardzo dziękuję. Dla zmarzluchów polecam coś z wełny alpak lub owieczek. Będzie cieplej!

Krysiu, ogromnie mi miło.Zaglądaj i grzej się, zapraszam :)

Dorothea pisze...

Nie to, że nie masz ukrywać.
Masz o-gła-szać! Dudnić, bębnić - pół roku wcześniej!
Ja bardzo proszę...:)

Anonimowy pisze...

Oh! Piekna,jak wszystko,co robisz!Taka relaksujaca i zachecajaca do otulenia sie nia.Jeszcze raz oh!Pozdrawiam z 'letniego'(ok.30 stopni)Rzymu i obiecuje,ze bede zagladac do Ciebie Gdziekolwiek bys nie byla! Tylko pisz i pokazuj nowosci wykonane 'zlotymi raczkami'.:)

Anonimowy pisze...

godlesia, bo sie nieco zapomnialam

makajka pisze...

Baśko, tylko Ty żab nie jedz, bardzo proszę:-)
Derka cudna, no jaka miała być. Ale ten pomysł. Jak zwykle - szał.
Żeby sie tylko łacza w tej Franyji sprawialy i blog BYL! Caluski

fanaberiapraga pisze...

Dorotko, będę pamiętała :)

glesiu, dziękuję. Blog na pewno będzie się rozwijał :)

makajko,obiecać nie mogę - to w kwestii udek,co do bloga - zostaje, na 100% .Może mieć chwilę zawirowań,ale będzie :)

Krysia pisze...

Basiu, ale sobie przyjemność zrobiłam !!!!
Przeczytam Twój blog od samiutkiego początku, zdjęcia jeszcze raz obejrzałam , z jeszcze z większą przyjemnością niż kiedyś a komentarze czytałam od deski do deski.ile fajnych rzeczy zobaczyłam? Ile się dowiedziałam - to moje. Za to Ci pięknie Basieńko dziękuję.
Tak pięknie piszesz o wełnach , tak zachęcająco że zgromadziłam zapasy i teraz macham drutami.
Dzięki Tobie mam bluzki z jedwabiu, kaszmiru i innych szlachetnych wełenek , znalazłam krój bluzek które mi pasują i w których wyglądam dobrze mimo swojej strasznie dużej wagi ( rozmiar 52. A jak zaczynałam przygodę z drutami miałam rozmiar 58/60. Dla drutów się odchudzam. Pośrednio to Tobie też to zawdzięczam. Dlatego obiecaj , proszę ,że nie znikniesz!!! Że będziesz o nas pamiętać. Proszę!!!!

Yadis pisze...

No i masz Ci los.
Awansowałam, żeby stać mnie było na kurs przędzenia u ciebie, a ty mi się wyprowadzasz na drugi koniec Europy.
Jak pech, to pech :(

Pilar May pisze...

Basiu, przepiękna chusta...Bardzo podooooooooba mi się ten wzór.
Życzę ci owocnej przeprowadzki i wiele chęci do dalszego pisania i pokazywania, bo tworzysz cuda...
Zastanawiam się tylko kiedy masz na to czas? Bo ja się ciągle nie wyrabiam aby móc cokolwiek na drutach zrobić, a sweter dla narzeczonego ciągle na skończenie czeka :(

fanaberiapraga pisze...

Krysiu, sprawiłaś mi wielką radość! Dziękuję. Nie wiem, co napisać, by nie uderzyć w zbyt ckliwe tony. Po prostu dziękuję za każdą literę, za emocje w nich ukryte, za symaptię, za wiarę :)
Buziaki!

Yadis, o cholercia! Ale będę przyjeżdżała do Wrocławia, na dłużej i wbrew pozorom z kursem może być dużo
łatwiej :)))

Pilar May, dziękuję :)To bardzo prosty wzorek. Jest w każdej książeczce z wzrorami szydełkowymi. A co do czasu. Robótkowanie to moje życie.Ja, inne sprawy robię przy okazji ;)

Yadis pisze...

Ok, trzymam za słowo :)