poniedziałek, 19 września 2011

174a.



To był szalony tydzień. Wydarzyło się wiele dobrego. Zjechaliśmy tysiące kilometrów i zachwyciliśmy się plażami Normandii . A zapowiadało się, że urlopu nie będzie w ogóle. Dobrze być otwartym na nowości i zmiany :)






26 komentarze:

CU@5 pisze...

Co za inspirująca wyprawa! Przepięknie...

fanaberiapraga pisze...

CU, oj tak, oj tak...:)
Aż się boję myśleć, co z tego wszystkiego wyniknie,bo to,że będzie ciąg dalszy, jestem pewna :)

Spes pisze...

Ech....marzenie!
I niech ten "ciąg" będzie jak najdłuższy!!:))

Kankanka pisze...

No Baś- dobrze, żeś wróziłą. Ale z drugiej strony myślałam, że się wybyczysz dłużej, a Ty znów w robocie!
Jednak cieszę się, żeś jest!

Widoki miałaś cudne!

appolinar pisze...

Takie wakacje to marzenie, a im mniej się je planuje tym więcej się dobrze wspomina.
Teraz ciężka praca, ale cóż codzienność górą, czas wrócić na ziemię i tworzyć nowe ciekawe godne pozazdroszczenia rzeczy !!!!!!
Pozdrawiam !!!

ogrodniczka pisze...

Zazdroszczę ,ja w zeszłym roku też tam byłam Paryż,Normandia i Bretania a plaża w Etretat to było ,ogrody Moneta i wiele wiele innych atrakcji,w tym roku był Londyn.
pozdrawiam.

fanaberiapraga pisze...

Spes,:) Już wiem, że będzie. Może nawet na zawsze :)))

Kankanko, Aniu - było cudnie, na dłużej nie było czasu. Mimo to efekt tej podróży pojawi się tu wiele razy ;)

appolinar,masz absolutnie rację.Warto dać się ponieść nieznanemu. W głowie rzeczysiwiście tysiące pomysłów,oby po prostu do oglądania :)
Dziękuję!

fanaberiapraga pisze...

Ogrodniczko, to piękne miejsca - rzeczywiście. Myślę, że wrzesień dodaje im uroku :)))

kami pisze...

piekne miejsca odwiedzilas, bardzo lubie wakacje po Europie, pozdrawiam serdecznie

inka pisze...

Francja, o mamuniu, Francja! ależ Ci zazdroszczę.
kocham, i tyle. nie wiem, dlaczego, po prostu kocham.
a w grudniu wystałam swoje w zimnie i deszczu w Paryżu, i byłam na ooogromniastej wystawie Moneta, cóż to było!

JotHa pisze...

To ja czekam już na ciąg dalszy. :)
Powspominam i pewnie zobaczę wiele nowego na zdjęciach.
Fajnie, że wróciłaś.

Gabriela pisze...

Normandia i miejsca uwiecznione na zdjeciach kojarza mi sie z deszczem, zasnutym niebem i przemoklym namiotem.
A mimo wszystko - najpiekniejsze plaze, cieple wspomnienia, fantastyczne wakacje.

Anonimowy pisze...

Juz po urlopie? Pieknie bylo! Coz za widoki i coz za obrazy!
Ja tez juz wrocilam od mamy i nawet udalo mi sie przytyc tylko(!)2kg.Zgubie na pewno.Ciesze sie tez,ze w koncu bez ograniczen bede mogla do Ciebie zagladac,by zobaczyc nowe cudownosci.Pozdrawiam.godlesia

Kocurek pisze...

Fajnie ,że już jesteś i ,że odrobinkę odpoczęłaś.
Piękne miejsca , urocze krajobrazy.
Zapewne podróż była bogata w inspiracje;))).
Oj to tylko czekać na coś nowego i fantastycznego.

Serdeczności;)

kryniafu pisze...

Nowe..... zmiany..... widoki..... przyszłość ......
Pięknie, spełnienia życzę.

... i Juneberry Trangle też była w podróży ....

kryniafu pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
fanaberiapraga pisze...

kami, dziękuję :)

Inko,tę wystawę mogę sobie tylko wyobrazić! Kiedyś podróżowaliśmy do Francji więcej,potem zdradziliśmy ją dla Włoch i Grecji,ale wracamy jak dzieci marnotrawne :)

JotHa,ale mi miło.Mam nadzieję,że nie zawiodę :)))

Gabriela,pogoda rzeczywiście jest tam mocno zmienna,ale podobno moża ją pokochać ;)

Godlesiu,cieszę się,że miałaś udane wakacje :)U nas krótko,ale intensywnie. Buziaki )))

Kocurku,Asiu, czuję się tak jakby nie było nas cały miesiąc.Bardzo udany czas,nawet trochę nierealny,oby owocny :)

kryniufu,dziękuję :) Miałam parę szali,ale Junebrry spisywał się wyjątkowo :)

Intensywnie Kreatywna pisze...

Zdjęcia mnie zachwyciły, a szczególnie uwiecznienie Rękodzielniczki Podróżującej :) I pod opisem ostatniego zdjęcia podpisuję się czterema kończynami - o robótkach można wszędzie, o każdej porze, w każdym języku, nawet nieznanym :))

fouzune pisze...

Tak się jakoś rozmarzyłam patrząc na zdjęcia... wspaniała podróż:) Życzę Ci kolejnych tak udanych.

Dorothea pisze...

Ech.
Wzdech.
Pięknie...
Też bym!
Póki co w październiku w strony ojczyste, na kilka dni.
Też dobrze:)

magda pisze...

a ja w tym roku nawet do Krumlova nie wyskoczyłam... a to zaledwie 70km! ale jeszcze jesień przed nami, oby słoneczna...... zazdraszczam.... no ale odchowam drobnicę, to i ja się może podróży doczekam;) ciekawość mnie zżera, bo tak tajemniczo się zapowiadasz po tej podróży..... ;)

craft by Maryla pisze...

Oooo,jak miło popatrzeć i poczytać....Jak fajnie, że tak szczęśliwie i spontanicznie!Cieszę się, że udane krótkie wakacje.I pewnie synka odwiedziłaś;-))))Fajnie Basiu, że już jesteś!Buziaki!!!

fanaberiapraga pisze...

Intensywnie kreatywna, bardzo,bardzo dziękuję :) Uwielbiam takie podróżnicze dzierganie, jak pewnie większość z nas i rzeczywiście języki do opowiadania o chustach i szaliczkach nie są potrzebne :))

fouzune,ależ mi miło. Dziękuję!

Dorotko,dziękuję. Podróż była zupełnie nieplanowana, trafiła się taka zupłenie niezwykła,ale te do Kłodzka i Wrocławia uwielbiam tak samo :)

Magdo,trzymam kciuki żeby Ci się udało. Jesień w Krumlovie na pewno będzie piękna )

Marylko,dziękuję. Oczywiście byliśmy też u syna, ale nie męczyliśmy go długo :))) Buziaki!

mKasia pisze...

Basiu super,że urlop się udał, takie wypady nie planowane są najfajniejsze, potem długo się je pamięta. Widoki zapierające dech.
Ale cieszę się, że już jesteś.
Buziaki.

kasia pisze...

tu tylko napisze, achhhhh, cudne klimaty! ja w takich miejscach mam lzy szczescia :o)

kasia pisze...

jak tam sie znajde to sobie powiem, to przeciez tu Basia Fanaberia robila na drutach :o))