środa, 7 września 2011

171a.



Mocno udzielił mi się alpaczy temat. W końcu znalazłam motywację, aby tu, w Czechach poszukać hodowców lam ( Czesi zamiennie używają nazwy alpaka – lama ).
Wybraliśmy miejsce w jednym z piękniejszych krajobrazowo obszarów Czech. Gdyby ktoś tu kiedyś trafił, niech nie waha się zostać dłużej. Zachwyca Česká Lípa, Národní park České Švýcarsko, Panská skála, Pravčická brána, Soutěsky u Hrenska no i wiele, wiele innych. I co najważniejsze jest „ Chata babinka „ – miejsce wypoczynku i mała alpacza farma.



Pan Radek to człowiek z pasją. Jego hodowla jest niewielka ( tylko 12 alpak ) i wszystko, co z nich pozyskuje od razu przetwarza. Niestety, nie sprzedaje runa i musiałam nieźle się natrudzić, żeby przekonać go, że muszę to runo jednak kupić. Mam dwa kilo puchu i 1 kg darmowego bonusa (drugiej klasy), który niebywale przypomina mi zakup z Polski pewnej baby alpaki…. zakup za ciężkie pieniądze. Doświadczenie bezcenne.



Nie będę się rozwodzić nad praniem, przędzeniem i użytkowością alpaki, bo było tu już o tym kiedyś, a i dokładnie opisała to Ania – Kankanka. Dodam tylko, że mitem jest jakoby alpaka się nie filcowała ( znajdziecie taką informację w wielu książkach). Ta, którą kupilam jako runo, filcuje się pięknie. Laurko mialas rację!



Przyznaję też, że zachwyca mnie alpaka wstępnie uczesana i przygotowana do przędzenia z WofW. Nadal będę ją wykorzystywać do wszystkich projektów, w których będzie miała znaczenie idealnie gładka nić.



Alpaka z samodzielnie przygotowanego runa będzie miała, w mojej ocenie i dla mnie, charakter rustykalny. Większy , mniejszy – zamierzony lub spowodowany pewnymi technicznymi niedoskonałościami, zawsze będzie widoczne ręczne czesanie i zgrubienia. To daje ciekawe efekty, w przemyślanych i zaprojektowanych z artystyczną wrażliwością projektach.



Bardzo ciekawy pomysłem może być przędzenie gotowej czesanki alpaki na osnowę tkaniny, a runa na wątek. Aż chyba spróbuję :)




Tak, tak przymierzam do prostych krosien. W żadnym razie nic wielkiego i nic co hałasuje i kosztuje majątek. Krosna dla mnie to tylko dodatek.

22 komentarze:

Dorothea pisze...

Jakież to musi być miękkie!
Zachwyca:)
No i dar przekonywania masz - nie da się ukryć:D

Różnicą cen jestem bardzo zdziwiona, chociaż...
Moje ostatnie doświadczenie cenowe (z innej beczki): jeżdżę i szukam papilotek do muffinów. Jestem w jednym Wiodącym Markecie - cena: 16 zł za 100 szt. Nie kupuję - wiem, że mogą być tańsze.
Jadę do drugiego Wiodącego Marketu (inna firma), cena - ... 5 zł! Za dokładnie ten sam towar. Zeszłam. A to były tylko marne papierowe muffinkowe "otulacze", gdzież im do alpaki:)

Do Czech czuję się zaproszona - zresztą po prawdzie z rzadka bywam, może powinnam częściej, na pewno powinnam:)

Kite Designer pisze...

Hmmm.... a moze by tak jakas alpake zahodowac na balkonie? :-D

ann007 pisze...

Basiu kochana, ja trochę nie w temacie Twego wpisu, wybacz, ale mnie zaintrygowałaś: jak się ustawia komentarze w oddzielnym oknie? Nijak nie mogę znaleźć do tego ścieżki...
A alpaki - cóż, zazdroszczę... :)))... jak i czasu na przędzenie

fanaberiapraga pisze...

Dorotko, mięciuchne że och i ach ;)
Nigdy bym nie wspomniała o cenie, bo sama wiem jak to jest. Wełna – wełnie nierówna, z runem pewnie jest tak samo. Na jednym ze szkoleń Dziewczyna pokazała mi czesankę merino, kupioną w Polce… wrzosówka była od niej delikatniejsza…

Doceniam pracę ludzkich rąk – nie ośmielam się z nią dyskutować. Rynek jest tak duży, że każdy znajdzie coś dla siebie, jedyne czego wymagam to pieczołowitości przy wykonywaniu pracy, na jakiej się zarabia, a tu poczułam się nieco nabita.

Jak widać zasada rynkowa sprawdza się przy formach na muffiny też ;)

No a Czechy – to kraj otwarty, każde odwiedziny mile widziane :)))

Kite, nie da się :) Alpaki nie lubią samotności.

Ann007, ależ nie ma o czym mówić, wiem o co chodzi. Wejdź proszę w pulpit nawigacyjny, potem wybierz Ustawienia i Komentarze a w nich – Miejsce formularza komentarzy – trzeba odhaczyć „okno wyskakujące „ , zapisać zmiany i gotowe :)

ann007 pisze...

O, ja tępa!!! Cały czas klikałam w "komentarze" ale nie w te, co trzeba i wyświetlała mi się zawartość komentarzy :))) Basiu złota, dziękuję (nie dość, że artystka, to jeszcze użyteczna :)

pimposhka pisze...

Krosna! No wlasnie, bedzie o nich w moim Wloskim sprawozdaniu juz niedlugo. Alpaki super, welenka piekna! Zazdraszczam. Ps. wloczkowy w Sienie znalazlam dzieki Twoim wskazowkom :)))))

majowababcia pisze...

basiu pekna ta alpaka.ja tez nakupowalam pare workow. co do przedzenia to fantastyczna sprawa jest.

fanaberiapraga pisze...

ann007, ha ha to się nazywa sztuka użytkowa :))))

Pimposhko, ooooo, ale się cieszę! Mam nadzieję, że coś sobie tam wynalazłaś :)))
Czekam na posty z Włoch - nie mogłam na Twoim podróżniczym blogu nic komentować - i na wieści o krosnach, ale coś czuję,że zakochałaś się we włoskich tkaninach ;)

fanaberiapraga pisze...

Majowababciu, dziękuję :) Nie da się ukryć,że taka ręcznie przygotowana alpaka to cud nad cuda :)))

Laura pisze...

E nooo! A ja myślałam ,że taka zdolna jestem ! :))
Ostatnio o alpakach rozmawiałam z Martą z Alpakarni. Ma dziewczyna doświadczenie,że hej. Niestety "rynek alpak" nie jest wolny od naciagaczy i kombinatorów. Przykre,zwłaszcza,że u nas to ciagle w powijakach i można by było wytrzaskać tej wełnie jeszcze lepszą opinię. Czekam aż Marta będzie sprzedawać czesaną alpakę,choć praną można już u Niej kupić. W dodatku jak powie ,że z grzbietu to wiadomo,że taka będzie.
Piękny moteczek uzyskałaś. Aż się chce przytulić :)

craft by Maryla pisze...

Noooo,Basiu,tak tak aż się chce przytulić,choć troszkę łapką macnąć.Na pewno cudo!Ale wycieczka musiała być bardzo ciekawa,super że się udała.Będę kibicować i podziwiać efekty.Już się ślinie na myśl co wyczarujesz!Ściskam!

JotHa pisze...

Piękna przędza. Pewnie kołowrotkowa, co ? ;-) Mam niewielkie doświadczenie z alpaką ze strzyży (i to tylko wrzecionowe)i łatwiej mi prząść cienką nić. Chciałam teraz grubszą, zostawić w singlu, ale palce idą w kierunku cienizn. Może grubszy singiel alpaczy na wrzecionie, to nie jest dobry pomysł ? Czesanki aplaczej nigdy nie miałam. Pewnie ona bardziej na to by się nadawała.

fanaberiapraga pisze...

Laurko, no właśnie. Łatwo naciągnąć kogoś kto ma doświadczenie, a co dopiero osoby bez niego. Fajnie, że tworzą się nowe miejsca, będzie alternatywa i więcj możliwości :)
Moteczek wyszedł jak angora. Spowodował to i puch alpaki, i metoda skręcania.

Marylko, było pięknie. Jak tylko się trochę w naszym życiu uspokoi będziemy tam jeżdzić częściej :) Buziaki!

JotHa, tak, kołowrotkowa,ale na wrzecionie robię taką samą.Wrzeciono nie jest gorsze. Da się na nim zrobić wszystko.I navajo i nici artystyczne, potrzeba tylko trochę treningu. Jeśli ciężko Ci zrobić na swoim wrzecionie grubszą nitkę, sprawdź proszę, czy nie jest ono za lekkie. Takie do nici pewniejszych powinno mieć od 60 gram w górę. Naprawdę jest łatwiej. Wrzeciono nie kręci się jak szalone,a nitka jest puszysta i gruba.

Violet pisze...

A ja kocham wełnę z alpaki bardzo, bardzo. Ta miękkośc jest niesamowita.
Czeka w kolejce kilka fioletowych motków...:)

Anonimowy pisze...

Witaj Basiu, jak zawsze same piękności. Już sprawdziłam gdzie jest ta alpakarnia, bo mam wielką ochotę zobaczyć te zwierzątka na żywo. Ja zakupiłam runo alpaki i "raczkuje" w segregowaniu, robię to na wyczucie i nie mam pojecia czy dobrze. Pozdrowienia Zosia

fouzune pisze...

Ręce same rwą się do przędzenia na widok puchu i takiego pięknego motka:))) Muszę sięgnąć po mój mały alpaczy zapasik i w końcu go przerobić.

Kocurek pisze...

Piękny moteczek ukręciłaś...nic tylko się takim miziać w nieskończoność:))).

W temacie alpaczego runa nie jestem znawcą , zbyt małe mam w tym doświadczenie.
Runa alpak od Linzi chwalę , miałam troszkę i bardzo dobrze mi się ono przędło.
Obie z Anią-Kankanką kusicie niemiłosiernie:))).
Może czas pomyśleć nad większą ilością i uprząść na sweter:)))

JotHa pisze...

Mam wrzeciono dostępne u nas od Kromskich, zważę z ciekawości. Jedyne, co mi się nasuwa teraz, to... refleksja nad ostatnimi zdaniami z drugiego akapitu. Mam w tej chwili strzyże właśnie z dwóch źródeł. Popróbuję jeszcze. Na razie przędę trzecią porcję od trzeciej alpaki i mam wrażenie, że każda strzyża jest inna. Czy już ze mną coś nie tak ? ;-)

fanaberiapraga pisze...

Violet, bo jest za co, jest :)

Zosiu,to piękne miejsce, jeśli masz niedaleko,naprawdę warto. Jestem też przekonana,że przędzenie skradnie Ci serce.Zakładaj bloga i pokazuj :)))

Kocurku, myślę,że wystarczy, że Linzi się zna.Alpaki od niej na pewno są świetnej jakości i na pewno nie ma powodu martwić się o ich jakość. Ja, tego surowego runa kupiłam tylko na sweter dla siebie, większe ilości odpadają, chyba że zmienię miejsce zamieszkania i dostanę garaż do prania i segregacji ;) To ciężka praca. No i mam ochotę na ładny sweterek od początku do końca zrobiony przez siebie :)

JotHa, aaa to wrzeciono jest dość ciężkie, średniej grubości nici powinny wychodzić bez przeszkód. A co do runa. Jest na pewno tak jak piszesz. Każde jest inne,to jak z naszymi włosami. Ważne tylko, by hodowcy byli z nami szczerzy i mówili co sprzedają. W końcu nie do każdego projektu potrzebujemy puchu.

JotHa pisze...

Dokładnie tak, z tymi informacjami o tym, co się kupuję najczęściej wysyłkowo.
A co do przędzenia na sweter i satysfakcji, to polecam, polecam. Co prawda alpacze ubranko przede mną w strzyży jeszcze, ale sukienka z merynosa mnie cieszy. Niebezpieczeństwo chęci wyprodukowania nie tylko przędzy, ale i runa na nią u mnie już naprawdę nierealna, bo ja z blokowiska jestem. A psa, póki co, pod katem włosa nie dobieram. :-)))

Kankanka pisze...

Tak. Co alpaka to inna melodia. Moja-niemoja biała jest świetna. Łatwo się ją czyści, ma doskonały włos. Sztywniejsze kępy można albo odłożyć albo wymieszać z miękkimi - ma się kontrolę.
Brązowa którą teraz kupiłam to puch. Niesamowicie miękki, aż boję się czy właśnie to się nie sfilcuje. Będę robić próbki. Beżowa jest poniekąd sztywniejsza, ale to też klasa puchu. Zawiera jednak włókna dłuższe i sądzę, że nie sprawi kłopotu.

Alpaka z Wow jest doskonała. Cenowo nie do pobicia.

Piękny motuś wyszedł Basiu!

fanaberiapraga pisze...

JotHa, satysfakcja wielka oj tak, oj tak. Trochę tego udziergałam, ale swetra prosto z runa - jeszcze nie :)

Kankanko, Aniu - no pewnie,że w każdym kocyku czy to z owcy,czy alpaki,czy innego zwierza są miejsca o różnej jakości - od nas zależy, tak jak piszesz,co z tego zrobimy. Możemy zmieszać albo wybrać i przeznaczyć na skarpety czy rękawiczki tam przecież potrzeba mocniejszej przędzy.
Ten rudy puch masz wstępnie wyprany, więc zrób go od razu, bez dodatkowego prania. Pranie gotowej wełny nie będzie już tak ryzykowne :)
Ja swoje runo wstępnie płuczę,bo nie lubię tego piachu i brudzenia kołowrotka oraz wszystkiego dookoła, ale już myślę,żeby w Polsce zaglądnąć do Marty z Alpakarnii i kupić runo wstępnie wyprane. Widziałam sweter z jej wełen na blogu Swetry Doroty - same cuda!