
Nic nowego
Kończymy drugą turę ospy. Trzeciej chyba nie będzie . Rekonwalescent ma trzy tygodnie na dojście do siebie, bo z końcem sierpnia musi być na uczelni.
Normandio otwieraj podwoje ;)
W pogodzie zmiana ;) Nie pada, ale wilgotność tropikalna. Skończone projekty czekają na pranie i blokowanie.
Poza tym oszalałam na punkcie Grappe de raisin i powstały nowe wersje. Wełna oczywiście ręcznie przędziona.
9 komentarze:
Przyznaję ,że ujmują mnie Twoje "Grappe...".
Niewyszukana elegancja i prostota .
Patrzę i napatrzeć się nie mogę...
Szkoda ,że dla mnie to wyższa szkoła jazdy i nie umiem takich cudów robić , bo z chęcią narobiłabym sobie takich drobiazgów mnóstwo:)).
Wracajcie do zdrowia.
Pozdrawiam
Asiu, jak miło Cię " widzieć"! Dziękuję za miłe słowa.
Przyznaję , starciłam dla tych drobiazgów głowę ;)
Z chorobami jesteśmy na finiszu. Będzie dobrze:)
Uściski!
Zdrowiejcie szybciutko! Pozdrawiam juz z Polski!godlesia
Godlesiu, mam nadzieję, że miałaś udaną podróż i że pogoda u Ciebie jest troszkę lepsza niż u mnie :)))
Dochodzimy do siebie - teraz już z górki :)
Prześliczne kolorki, to też będzie na rękę?
Maknetko, dziękuję :) Tak, to też owijka na rękę .
Piękne...patrzę i marzę..cudowności tworzysz:)
Witam,
zaglądam do Ciebie od niedawna i cały czas nie mogę się nadziwić jakie robisz piękne rzeczy! Bransoleta jest cudna, uwielbiam takie połączenia kolorów! Dla mnie to czarna magia, dobrze, że mogę nacieszyć oczy odwiedzając Ciebie :)
pozdrawiam serdecznie :)
Prześlij komentarz