piątek, 5 sierpnia 2011

168a.



Nic nowego

Kończymy drugą turę ospy. Trzeciej chyba nie będzie . Rekonwalescent ma trzy tygodnie na dojście do siebie, bo z końcem sierpnia musi być na uczelni.
Normandio otwieraj podwoje ;)
W pogodzie zmiana ;) Nie pada, ale wilgotność tropikalna. Skończone projekty czekają na pranie i blokowanie.

Poza tym oszalałam na punkcie Grappe de raisin i powstały nowe wersje. Wełna oczywiście ręcznie przędziona.

9 komentarze:

Kocurek pisze...

Przyznaję ,że ujmują mnie Twoje "Grappe...".
Niewyszukana elegancja i prostota .
Patrzę i napatrzeć się nie mogę...
Szkoda ,że dla mnie to wyższa szkoła jazdy i nie umiem takich cudów robić , bo z chęcią narobiłabym sobie takich drobiazgów mnóstwo:)).

Wracajcie do zdrowia.

Pozdrawiam

SpinIt pisze...

Asiu, jak miło Cię " widzieć"! Dziękuję za miłe słowa.
Przyznaję , starciłam dla tych drobiazgów głowę ;)

Z chorobami jesteśmy na finiszu. Będzie dobrze:)
Uściski!

Kocurek pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Zdrowiejcie szybciutko! Pozdrawiam juz z Polski!godlesia

fanaberiapraga pisze...

Godlesiu, mam nadzieję, że miałaś udaną podróż i że pogoda u Ciebie jest troszkę lepsza niż u mnie :)))

Dochodzimy do siebie - teraz już z górki :)

makneta pisze...

Prześliczne kolorki, to też będzie na rękę?

SpinIt pisze...

Maknetko, dziękuję :) Tak, to też owijka na rękę .

agadzieje pisze...

Piękne...patrzę i marzę..cudowności tworzysz:)

Marzenia pisze...

Witam,
zaglądam do Ciebie od niedawna i cały czas nie mogę się nadziwić jakie robisz piękne rzeczy! Bransoleta jest cudna, uwielbiam takie połączenia kolorów! Dla mnie to czarna magia, dobrze, że mogę nacieszyć oczy odwiedzając Ciebie :)

pozdrawiam serdecznie :)