piątek, 22 lipca 2011

165a.

To był trudny tydzień i niech już się skończy.
Mąż zachorował na ospę i czuł się naprawdę fatalnie. Ja, chyba ze strachu, żeby nie rozwinęły się u niego żadne powikłania dostałam gorączki, która nie opuszczała mnie trzy dni. Na ospę chorowałam, więc to nie to. Odeszła Vivi, a Iza z Kidowa zaczęła zmagać się z chciwym radcą prawnym nękającym, dla własnej korzyści, mikro przedsiębiorców prowadzących e-sklepy. Życzyłabym sobie żeby prawnicza korporacja pozbyła się kogoś o tak wątpliwej, etycznej proweniencji.



Jedyną radością był fakt, że przywieziono mi 1kg czarnuszki, którą po prostu uwielbiam i nie wiem, jak mogłam bez niej żyć. Zupełnie też nie wiem, jak mogłam żyć bez pieczenia chleba – bo choć cały czas i kiedy tylko mogę, trzymam dietę, nigdy nie zrezygnowałam z kromki żytniego chleba na drugie śniadanie.
Trudno mi określić smak czarnuszki. Jest w niej świeżość mięty i egzotyczność anyżku, trochę pieprzu… działa na mnie wyraźnie rozgrzewająco ( ale to moje subiektywne odczucia ). Ma zbawienny wpływ na organizm i leczniczo poleca się stosowanie olejku z czarnuszki. Ja, wolę ją w chlebie lub prażone ziarenka w sałacie…
Rośnie góra „ mojej „ wełenki. Póki co, osiągam zamierzone efekty, bo każde 100 gram farbuję nieco inaczej i inaczej przędę, ale czy uda się zachować to w robociźnie – zobaczymy.

A jedwabego topu wersja 2.1 mam połowę ;)


24 komentarze:

Laura pisze...

Żebyś wiedziała Basiu... Ten tydzień taki jakiś. Smutny poprostu.
I Twoich domowych smutków współczuję,a mężowi powrotu do zdrowia życzę.

CU@5 pisze...

Faktycznie, to był bardzo ciężki tydzień.Czuję się po nim wręcz wypruta. Oby następny był łaskawszy dla nas.
Nigdy nie próbowałam czarnuszki, muszę to zmienić!
Serdeczności!

Ewa pisze...

Mam nadzieje, ze ospa ucieknie szybko, ja jednak wierze w czeska sluzbe zdrowia, mam nadzieje, ze zadziala.
Jutro bede w P. to bede pozdrawiajaco spogladac w Wasze okna, a za tydzien w czwartek odezwe sie z propozycja spaceru (jesli dojade szczesliwie od rodzicow Boskieg). A

fanaberiapraga pisze...

Laurko, jest lepiej , ale sama nie wiem, co mnie zmęczyło bardziej. Niepewność jak rozwinie się choroba,czy (po raz kolejny) zniesmaczenie ludzkim zachowaniem :(

CU@5, może nasze Anioły pojechały na wakacje ;) Będę się trzymała tego, co napisałaś.
Czarnuszkę polecam sercem całym swoim ;) Tylko nie za dużo, bo to mocno aromatyczne ziarenka.

Ewciu, masz absolutnie racje co do czeskiej służby zdrowia. Jest lepiej, choć przy ospie wiele zrobić nie można...potrzebny czas. Spacerek bardzo chętnie,ale nie wiem,czy ja aby ospy nie roznoszę. Nie wiem jak sprawa wygląda z nosicielami , nie chciałabym nikogo narażać.
Ale zdrowia do teściowej i tak Ci zazdroszę i trzymam kciuki!

Kankanka pisze...

Oj Basiu, jak i u mnie dołująco. Euforia przedślubna ustąpiła zmęczeniu, deszcz leje na zewnątrz i wewnątrz po świeżo odmalowanych ścianach m.in kibelka.
Vivi wybrała się na szycie w inny wymiar.
Takie same odczucia jak Ty mam co do Izy.
Mama moja taka zmęczona.
Bratu klient nie zapłacił.
Pies cuchnie od niewysychania. Wpadłam na genialny pomysł uprania dwóch kilo alpaki na raz i suszę wentylatorami bo mi zaczęła też capić.
Mam wrażenie, że znów czas mnie przerasta. Chudnę dalej mimo jedzenia już normalnie od tygodnia.

Ale wełenki ucieszyły oko, oj bardzo!
Zdrowia Wam życzę!

dare2be pisze...

Fan, po burzy przychodzi słońce, tylko poczekaj troszeczkę.
PIlnuj męża by solidnie wyzdrowial. Chyba latwiej z chorym dzieckiem niz z mężem niedomagającym:(

A gdziez to można kupic czarnuszkę...nic tak nie pachnie na świeżo upieczonym chlebie jak czarnuszka.

fanaberiapraga pisze...

Aniu, oj niedobrze, niedobrze. Niech choć wyjdzie słońce, może coś wyschnie.
Runo trzeba prać w małych ilościach, nawet jak jest sucho. Niestety, ja również dowiedziałam się o tym po wypraniu kilograma...

Dare2be, tak mówisz :)?
Mąż musi być zdrowy! Chodzimy koło niego i karmimy "czarnuszką i miodem "
A aromatyczne ziarenka kupiliśmy w Pradze,w e-sklepie. Niestety, chyba nie wysyłają nic do Polski.

Dorfi pisze...

Czarnuszkę można kupić w sklepach ogrodniczych - to przecież takie cudne kwiatki. Tyle, że raczej w małych ilościach, bo są pakowane do wysiewu a nie do konsumpcji.
Pozdrawiam

szoszonka pisze...

Basiu, kurcze jakieś fatum nad tym tygodniem chyba jest. nie mogę poradzić sobie z absurdami w pkp, nie mam biletów na dojazd na urlop, mam zaostrzenie niewydolności żylnej (ale z urlopu nie rezygnuję:]) i jestem diagnozowana w kierunku kolejnej choroby autoimmunologicznej. znajome małżeństwo się rozpada na dodatek. jakaś dziwna karma jest w tym tygodniu.
a czarnuszka jest genialna:} szczególnie prażona.
co do prania wełny, cóż też sie nauczyłam, że pranie kilku kilo żywej owczej wełny na balkonie może nie do końca podobać się sąsiadom.
zdrowia życzę i pozytywności.

malaala pisze...

Piekną masz tą wełenkę pomarańczowo -szarą Iście zachwycająca ;)!!!

fanaberiapraga pisze...

Dorfi, czarnuszkę w Polsce można kupić również w sklepach z ziołami i zdrową żywnością. Pakują ją po 100 gr. Na pewno jest też w Warszawie w galerii Mokotów ;)

Szoszonko, to naprawdę wygląda na "czarny tydzień". Trzymam za Ciebie kciuki.Zwłaszcza, by postawione diagnozy były pomyłką!

malaala, dziękuję! Jestem ciekawa jak będzie wyglądała w robocie :)

Anonimowy pisze...

Nastepny tydzien na pewno bedzie lepszy!!!!!!!!!godlesia

Gosia pisze...

Smutny ten dzisiejszy post, nie wiedziałam, że Vivi odeszła.
Trzy lata temu też przedwcześnie odeszła ness....
Nie znałam ich osobiście ale wiem, że były wspaniałymi kobietami....
nienawidzę czasu przeszłego.


Trzymam kciuki za zdrowie męża bo wtedy i Ty Basiu będziesz zdrowsza.

Dobrze jest czarnuszka na świecie.

craft by Maryla pisze...

Szaro,smutno rzeczywiście,jakoś tak niespokojnie.....i żal tych którzy zbyt wcześnie odchodzą...

Ale mam nadzieję, że za chwilę znów się rozpromieni.Dużo zdrowia dla męża Basiu i głębokiego letniego oddechu dla Ciebie!

Wełenka piękna!

Spes pisze...

Fan, musze ci wytlumaczyc coś Ten wpisz "dare2be" to ja!:)) Tak! Syn był zalogowany a ja gapencja nie zauwazyłam:))

A czarnuszkę kupię...wysieję i może zbiore zarenka:))

Spes pisze...

Fan, musze ci wytlumaczyc coś Ten wpisz "dare2be" to ja!:)) Tak! Syn był zalogowany a ja gapencja nie zauwazyłam:))

A czarnuszkę kupię...wysieję i może zbiore zarenka:))

fanaberiapraga pisze...

Godlesiu,oby! Niech już sobie te troski i smutki odejdą.

Gosiu,jakoś tak smutno się wszystko poskładało. Trzeba czekać na lepsze dni, z czarnuszką łatwiej ;)

Marylko,u nas dziś wyszło trochę słoneczka,ale w obliczu tragedii w Norwegii i tak nie cieszy :(

Spes,Skarbie, ale mnie to w ogóle nie przeszkadza :)))

Anonimowy pisze...

Pozwolę i ja sobie dodać komentarz.Jak przeczytalam o gorączce,która dopada czlowieka,to przypomniala mi się moja śp.Mama,która opowiadala nam,że jak gen.Sikorski zginąŁ to Ona (moja Mama) tak się przejęla aż dostala prawie 40 st,gorączki.UpadŁy wtedy wszystkie nadzieje i to byŁo smutne.
Teraz kiedy Pani napisala o swojej "gorączce" to potwiedza się,że niepewność i stress mogą spowodawać taki "wybryk" organizmu.
pozdrawiam i życzę zdrowia.
Ostrowska Kr.

Anonimowy pisze...

Jesli gdzies brakuje wysylam wszystkim troche rzymskiego slonca.A ja za dni kilka sprawdze osobiscie jak to jest z ta pogoda w Polsce.godlesia

Kankanka pisze...

Godlesiu - Ty jesteś jak ten promyczek, zawsze piszesz tak ciepło i serdecznie...... do mnie już dotarło, dzięki - jesteś kochana a ja pod wielkim Twym urokiem osobistym!

Anonimowy pisze...

Dziekuje slicznie za mile slowa.Postaram sie tez przywiezc troche wiecej slonca juz w walizce.Za tydzien!godlesia

myszoptica pisze...

niech już minie, to fakt - czyży znowu jakiś Jowisz czy inny Mars się wplątał? jest, za przeproszeniem , syfnie, gdzie się nie spojrzy.
chyba trzeba jakieś czary odprawić;)a moze właśnie chlebek z czarnuszką upiec? domowe ciepełko kontra całe popapraństwo?

czy pisałam Ci kiedykolwiek, ze baaardzo podoba mi się Twoja wełna? jest cudna! sztuka w sztukę:)

pozdrawiam serdecznie

fanaberiapraga pisze...

Krysiu,jestem pewna,że stres i emocje wystarczają,by podnieść gorączkę :(

godlesiu,biorę więc tego słoneczka, ile udzwignę. U nas dalej tak sobie...Szczęśliwej podróży do Polski i pięknego urlopu.Pewnie bardzo się cieszysz :)))

Myszko,dziękuję :)))A co do tygodnia - masz rację.Straszny był !

Anonimowy pisze...

Ciesze sie bardzo! Nie widzialam rodziny juz pewnie z rok.Ale sie slyszymy.W koncu bede mogla wybrac sie do lasu na grzyby.A jesli nic nie znajde to i tak bedzie cudownie ,bo las uspokaja .Na dodatek na wadze mniej juz o 6,5 kilo!(postaram sie nie nadrobic na maminym wikcie).Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i wiem ,ze kazdy kolejny dzien bedzie jeszcze lepszy i piekniejszy od poprzedniego!Na pewno BEDZIE!
Trzymajcie sie wszystkie cieplutko!godlesia