piątek, 27 listopada 2009

51a.

Oszalałam, oczadziałam i jestem zachwycona.
Limit prezentów wyczerpany. Posiadam czesanki z merino i corriedale. Mam tez na próbę merinosa z jedwabiem oraz



Jestem tak szczęśliwa jakby mi ktoś śliwek w kieszeń nakładł :)

Dziś też skręciłam 20 m swojej pierwszej wełny 2ply 100% Corriedale ;) Wełenka zostanie zachowana ku potomności, bo chyba tylko zakopiańskie góralki wydziergałyby z tego sweter. Dostałam tak wiele komplementów, że jak tylko nawoskuję swoje koło, zabieram się do dalszych ćwiczeń. Myślę, że po dwóch - trzech dniach, bez strachu zabiorę się za kręcenie wełen typu lace, a potem dzierganie swoich szali.

Kurs był rewelacyjny, Babeczka super . Wiem, że wielu rzeczy mozna nauczyć się samemu, ale w moim przypadku przy przędzeniu, wylałabym chyba parę łez ( ze złości rzecz jasna), by połapać się w naciągu, wrzecionie, prędkości a potem łączeniu pojedynczej wełny w 2,3 czy czwórki trzeba jednak doświadczenia i kogoś kto pokaze.


Teraz do mnie dochodzi o co jeszcze nie zapytałam, ale Mistrza mam pod ręką, na telefonie i w necie ;)

Jestem w amoku , jak pozbieram myśli napiszę o samym kursie więcej. Urodziło się też coś ciekawego dla chętnych na szkolenie z Polski …ale ... cdn. ;)

sobota, 21 listopada 2009

50a.

Jak zatrzymać czas?

Z tegorocznego postanowienia, by prowadzić bardziej regularny tryb życia, nic nie wyszło. Ba, powiedziałabym, że jest gorzej niż w roku ubiegłym. Nie zasypiam wcześniej niż przed 3, ale dzięki Bogu nie muszę wstawać o 7. Wygląda na to, że nie ma sensu zmieniać tego przyzwyczajenia.
Robota pcha się drzwiami i oknami. Świat nitek i wełen wciąga mnie coraz bardziej. Ponieważ i tak nie umiem podzielić swoich pasji i miłości pomiędzy haft, koronki , szycie oraz druty – rozwijam nowe ;)
Zapisałam się na kurs przędzenia wełny! Już nie mogę się doczekać. Czytam wszystko, co tego dotyczy. Znalazłam parę blogów Polek w kraju i za granicą, które zajmują się tym z wielką pasją.
Amerykanki oczywiście przodują, ale Europa nie traci nadziei. Tu, wyraźnie dominuje Irlandia, choć wniosek wysnuty tylko na podstawie znalezionych blogów ;)
Dostępność akcesoriów wszelaka, od pojedynczego wrzeciona po „ wypasione „ kołowrotki w stylach, o jakich mi się nie śniło. Czesanki, runa, gręplarki …
„ Ty nie masz nic, ja nie mam nic…. wspólnie będziemy mieć przędzalnie” Ot, taka parafraza z „ Ziemi obiecanej”.
Czuję, że dzierganie szali z własnej wełny, to zdecydowanie to!
Zamieszczam równiez link do blogu, który wywarł na mnie wielkie wrażenie. Prostota, umiar, fascynujące zdjęcia, niebanalne projekty. Wyraźny i piękny indywidualizm.
Dziękuję za wszystkie przyznane mi wyróznienia, na które nie odpowiedziałam lub które znalazłam na blogach ich właścicielek. Ogromnie mi trudno administrować sporą ilością korespondencji oraz informacji jakie otrzymuję. Moje milczenie wynika jedynie z braku umiejętności zarządzania nimi :)

wtorek, 10 listopada 2009

49a.

Obiecałam – pokazuję :)
Dziś więcej detali.

Wzór : Frost Flowers and Leaves, by Eugen Beugler for A Gathering Of Lace
Nici – 100% Angora, dostępna za chwilę w sklepie http://kaszmir2009.pl/
Zużycie nici: około 35 dag / 1800 m
Druty : KP 3,5mm
Wielkość: 180cm x 180cm
Zmiany : inny wzór edging’u


Pattern: Frost Flowers and Leaves, by Eugen Beugler for A Gathering Of Lace
Yarn: 100% Angora,
Yardage: Approximately 1800 m
Needles: 3,5 mm KP circular
Gauge: 180 cm x 180 cm
Modifications: different edging

Update:
Pomyślałam, ze to moze być wazna informacja. Po skończeniu dziergania, szal został klasycznie wyprany i naciągnięty. To, co widzicie juz takie zostanie :)))








poniedziałek, 9 listopada 2009

48.a.

Wychodzi na to, że bez Windows Live’a dalej prowadzić bloga się nie da…
Przeraża mnie ilość haseł jakie muszę pamiętać, przeraża ilość miejsc, w których te hasła zapisuję… Cóż, chyba nie bez racji, mąż nazywa mnie Wiewiórką ;)
No, ale ja nie o tym...
Skończyłam FF &L , więcej zdjęć po wyschnięciu. Szal jest potężny 180cm x 180cm, ale waży tylko 35 dag. Zużyłam ok. 1800 m 100% angory w kolorze Białej Czekolady, która mam nadzieję niebawem zagości w sklepie u Laury. Jest nieprzyzwoicie miękki, ciepły i puszysty.
Dla posiadających wzór podaję informację, że Chart nr 2 powtórzyłam 6 razy, a nr 3 - 2. Wykonałam zupełnie inny edging, bo proponowany w oryginalnym wzorze przypomina listki, a ja miałam wyraźny ich przesyt. Posłużyłam się modnym ostatnio minimalistycznym, gładkim wykończeniem.
To będzie zdecydowanie mój ulubiony szal, pled, koc i owijacz.
Pokażę Wam również, że dziergać można z wszystkiego. To różowe ponizej, to jedwabne nici do szycia… z których powstaje sukienka.
Sprawdzają się rewelacyjnie. Łazi mi po głowie zrobienie z tego rodzaju nici sukni ślubnej o porażającej wadze całkowitej 5dag :)!

środa, 4 listopada 2009


Otrzymałam wyróznienie - potrójne!
Dziękuję Magdalenie, Rene i Magbod.
Nieustająco zadziwia mnie hojność jaką jestem obdarzana.
Oglądam wiele blogów, zachwycają mnie, rozczulają, inspirują i wiem jak wiele jeszcze muszę poprawić ;) Cieszy mnie, jeśli choć przez chwilę tym co robię, sprawiam Wam przyjemność.

niedziela, 25 października 2009

47.a

Rendez-vous z holenderskimi mistrzami ;)



Taka myśl po zobaczeniu zdjęć.
Lubię te źle oświetlone fotografie, z kolorami od czapki… Sieny, sepie i co tam jeszcze, to w malarstwie moje klimaty.
Oczywiście wiem, że wynikają z ich niewłaściwej konserwacji i osiadającego brudu , a nie pierwotnego zamysłu artysty, ale to nie przeszkadza mi w kochanu tych kolorów.

Ostatni tydzień to pogoń za wolną chwilą.
Odłożyłam swoje FF, bo potrzebne były wielgachne szale…
Wydziergałam ich w mijającym tygodniu trzy. Tu, pokazuje kolejna wariacje FF.
Tym razem wersja wykonana z wełny owczej ( 65%) i kaszmiru ( 35%) w kolorze białej czekolady.
Szal jest wielki 190cmx75cm, ale przy tym lekki i miękki. Łatwo daje się zgnieść i jest zadziwiająco „ lejący”. Można go omotać wokół szyi, narzucić na ramiona, a nawet zapiąć paskiem, wkładając go między ażurowe dziurki.

Moja wersja różni się od Dagowej (http://dagi35.blox.pl/2009/10/Flowersy-kontratakuja.html ) i Ilukuji ( http://ilukuduja.blogspot.com/2009/01/talvelill.html ) nie tylko dodanym bordem wokół, ale również innym sposobem wyliczania oczek, co dało mi nieco mniej ażurowy początek brzegów.

Lecę dziergać dalej, dziękuję za Wasze odwiedziny!






środa, 21 października 2009


To wyroznienie jest wyjatkowo szczególne.

Joasiu, dziękuję z całego sereca!